Make your own free website on Tripod.com

Mikolaj, aniolek i krasnoludki

...bawily nasze dzieci na "gwiazdce" trzeciego stycznia w sali parafialnej. Obawy, ze ta impreza moze sie nie udac ze wzgledu na pewien impas w naszym mikolajkowym biznesie, okazaly sie plonne. Tegoroczna impreza gwiazdkowa dla polonijnych dzieci, sponsorowana tradycyjnie juz przez Ambasade Polski byla bardzo udana. I to pod wieloma wzgledami. Po pierwsze trafny okazal sie wybór sali, wprawdzie mniejszej niz zwykle, ale przez Polaków od dluzszego juz czasu uwazanej "za swoja", poniewaz Polacy dobrze sie tu czuja w mysl porzekadla "ciasne, ale prawie jak wlasne". Po drugie - w mniejszej sali mozna bylo pomyslec o bardziej jednolitej dekoracji wnetrza. Pani Wanda Wierchogljad stanela na wysokosci zadania, a dekorujac sale wspinala sie nawet z narazeniem wlasnego zycia na lawy i stoly przymocowujac przerózne girlandy, dzwoneczki, balwanki, bombki tudziez wszelkiego rodzaju gwiazdkowe utensylia. Po trzecie, slusznie zrezygnowano ze stereotypowego programu w wykonaniu dzieci, co sprawilo ze nie byly one stremowane i z wiekszym zainteresowaniem sledzily za tokiem nie znanej im imprezy.

W roli Swietego Mikolaja wystapil z duzym powodzeniem (juz po raz drugi!) pan Jacek Jaworski z LOT-u, który bez reszty wczul sie w swa role, a w stroju Swietego Mikolaja i z broda wprost oczy rwal. Sekundowal mu aniolek z prawie autentycznymi skrzydelkami, który przedstawil sie tajemniczo jako posel niebieski o numerze 007. Wsród publicznosci siedziala Ambasada, a sam pan Ambasador w czapeczce krasnoludka bardzo dziatwe do róznych figlów, zabaw i konkursów wlasnym przykladem zachecal. Na sali panowal wiec aktywny duch, tym bardziej ze za udzial w zabawach gwarantowana byla "slodka nagroda". Wszelkich "slodkosci" nie brakowalo równiez na suto zastawionych stolach w przyleglym pomieszczeniu, gdzie dzieci mogly pokrzepic nadwatlone hasaniem sily. Po rozdaniu przez Swietego Mikolaja prezentów dziatki jeszcze dlugo i rozkosznie sie bawily, przy czym prym wiodly te najmlodsze. Korowodom i dyskoplasom przewodzili w rytm dobranej do wieku i okolicznosci muzyki pan Ambasador wraz z pania Ambasadorowa. Niejeden z doroslych nie zdzierzyl pokusie i dal sie porwac w tany.

archiwum