Make your own free website on Tripod.com
Z Zycia Polaków w Estonii


Nasz chórek
pozostal znów
bez opieki
W czwartek 25 czerwca w sali parafialnej nasz chórek koscielny zegnal sie serdecznie i uroczyscie oraz z piesnia na ustach ze swym kierownikiem, od paru lat dzialajacym w tallinskiej parafii, klerykiem, bratem Grzegorzem Senkowskim.
To wlasnie dzieki jego staraniom nasze pienia koscielne staly sie bardziej do spiewu chóralnego podobne, chórzysci zaczeli nawet z grubsza odrózniac cwiercnute od klucza wiolinowego, a fermate od pausy. Repertuar chórku wzrósl raptownie od mniej wiecej pieciu piesni do siedemdziesieciu pieciu, bo wlasnie na tej stronie koncza sie na razie zalozone dla nas przez brata Grzegorza zbiory materialów nutowych. W chórku daje sie odczuc pewien nastrój zwatpienia - istnieje bowiem obawa, iz po jego wyjezdzie w rozwoju chórku moze nastapic regres. Korzystajac z panujacego na pozegnalnym wieczorku minorowego nastroju, chcielismy go naklonic do pewnych wynurzen w melancholijnej tonacji pozegnalnej, jednakowoz bez wiekszego skutku, bowiem bardzo zazwyczaj zywy i elokwentny brat Grzegorz tym razem jakby nabral wody w usta i nie bardzo sie sklanial do udzielania odpowiedzi na zadawane mu pytania.

Drogi Grzegorzu, z jakim uczuciem opuszczasz Tallinn i nasza parafie - z ulga, radoscia czy tez z zalem i smutkiem?
Ze strony brata Grzegorza spotykamy przeciagle, malo wymowne milczenie, ilustrowane promiennym wprawdzie, acz trudnym do zinterpretowania usmiechem. Ale nas to nie zraza:
A wlasciwie, to jak dlugo tu juz u nas jestes?
To juz trzeci rok, dokladniej mówiac - ponad dwa i pól roku.
Czy uwazasz, ze sa to stracone lata z twego zycia?
W zadnym wypadku nie moze byc mowy o straconych latach. Dla zakonnika jest to zreszta drugorzedna sprawa, chodzi przede wszystkim o wzbogacenie duchowe, role swiadka - zakonnika. A poza tym zawsze i wszedzie nabiera sie doswiadczen, które moga miec pozytywny wplyw na rozwój czlowieka. Wyjezdzajac z Tallinna odczuwam niepewnosc. Przyzwyczailem sie i przywiazalem do tej parafii. Gdzie indziej moze nie byc tak dobrze.
Cieszy nas bardzo, ze bylo ci u nas dobrze. A co zamierzasz dalej?
Mialem kilka propozycji pracy w parafiach za granica, glównie na Zachodzie. Jednak czuje sie bardziej zwiazany z kregami i mentalnoscia slowianska. Niewykluczone, ze kiedys ku Wschodowi sie zwróce.
Byc moze przyjedziesz z powrotem do Tallinna?
Nie wiem jeszcze dokladnie. Spedze tu jeszcze czesc wakacji. A potem chcialbym pozostac w Polsce, bo to moze przyspieszyc podjecie decyzji dotyczacych moich dalszych losów zakonnych.
Przez dwa lata prowadziles takze kursy jezyka polskiego. Zatem tutejsza Polonia ma ci sporo do zawdzieczenia. A jak ty sam oceniasz te czesc twych tallinskich doswiadczen?
Nieoczekiwanie dla mnie samego praca ta dawala mi duzo satysfakcji. Wiele osób, w tym równiez Estonczycy, chodzilo regularnie az do konca trwania kursów w polowie czerwca tego roku.

Ostatnio cos sporo tych pozegnan, i jak wiesc niesie nie ostatnie to tego lata pozegnanie z drogimi naszym sercom osobami - juz wkrótce opusci nas nasz ukochany proboszcz. I cóz nam biednym pozostanie? Nic tylko usiasc i plakac!



27 czerwca br. po dlugich i ciezkich cierpieniach odeszla od nas na zawsze dlugoletnia czlonkini naszego Zwiazku
s†p
Regina Karnacewiczowa
z d. Bucko
Pani Regina urodzila sie 3 listopada 1925 roku w Krzemnicy Górnej kolo Wolkowyska. Lata mlodosci spedzila w Kamiennej Górze. Przez dlugie lata przebywala wraz z mezem w obozach pracy pod Workuta i na Sachalinie, zeslana tam przez wladze radzieckie za postawe i dzialalnosc patriotyczna.
Mezowi Zmarlej - Józefowi oraz synom Leszkowi i Wojciechowi Karnacewiczom wyrazy szczerego wspólczucia sklada
Polonia


archiwum